GŁOSY KRYTYKÓW

O TWÓRCZOŚCI MUSIAŁOWICZA

Twórczość Henryka Musiałowicza od dekad przyciągała uwagę krytyków sztuki, kuratorów i mediów – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Ich teksty stanowią ważny zapis wydźwięku jego twórczości na przestrzeni lat. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty recenzji, esejów i komentarzy, które towarzyszyły jego wystawom i twórczym etapom.

Wystawa w Musée Rath, Genewa, 22.03—20.04.1963

[…] Obok „Portretów z wyobraźni” najbogatszy jest cykl przedstawiający ludzkie pary. Do kobiety ukazanej jako wyraz nadziei, Musiałowicz dodaje parę człowieczą — samotność zostaje unicestwiona w skrzyżowaniu spojrzeń. Kobieta z cyklu portretów była tylko portretem, obrazem, ucieleśnieniem marzenia. Para człowiecza natomiast jest zawsze przedstawiona jako całe postaci, a w niektórych kompozycjach nawet nogi są wyraźnie zarysowane. Ziemia, na której te postacie stoją, stanowi ich własność. Ich życie jest niewyrozumowaną racją istnienia. Niczym władcy, mężczyzna i kobieta połączeni zaprzeczają biegowi czasu. Śmierć zostaje zwyciężona, nawet jeśli los wiąże im ręce. Para człowiecza albo stapia się ze zwęgloną nocą, albo też pozostawia po sobie tylko ślad, niby ostatnie świadectwo w prochu wysłużonego
świata.

Sztuka jaskiniowa, graffiti… artysta odnalazł je w swojej wizji przyszłości noszącej w sobie ich pamięć. Sztuka Musiałowicza jest realistyczna jak prehistoryczna paproć zastygła w pamięci kamienia, pouczająca tak, jak pouczająca może być jedna i ta sama twarz, nieformalistyczna jak smak życia odkryty w spojrzeniu, prorocza jak nowy czytelnik starodawnych znaków. Nie chodzi już więc o taką czy inną opinię, wartość, kierunek czy kulturę, lecz o człowieka, o jego życie, o jego los i pokój. Jest to twórczość szczególna i nie można jej łączyć z żadną z aktualnych tendencji. Niektórzy paryscy krytycy spośród najwytrawniejszych, którzy znają twórczość Musiałowicza, mówili w związku z nią o „nieformalnym konkrecie”, inni zaś porównywali ją z twórczością Dubuffeta. Rzeczywiście, pojedyncze figury w jego pracach mogą, poprzez swą fakturę, przywodzić na myśl „Corps dé Dames” z roku 1950. Podobnie ostatnie poszukiwania materii, które sprowadziły artystę do stosowania gęstej masy monochromatycznej dla wyżłobienia w niej odcisków sylwetek, mogą przypominać materiał „Materiologies” z roku 1960.

W istocie jednak, o ile nawet dają się porównać pod względem „widzenia”, to humanizm Musiałowicza nie jest „antyhumanistyczny” jak u Dubuffeta (tak uważa Françoise Choay), ale sięga dalej niż humanizm, to znaczy poza samo zrozumienie jego istoty. W sztuce Musiałowicza nie ma „pułapek” i nigdy nie potrzebuje on uciekać się do „kpin” lub „zmowy z widzem”, jak to czyni Dubuffet. Daleki od abstrakcji geometrycznej lub lirycznego informalizmu, będących dwiema głównymi tendencjami malarstwa po tej stronie Europy, jako odbicie sztuki wyrażającej samotność wypełnioną inteligencją lub wrażliwością, Musiałowicz zbliża się raczej do tych, którzy zdają się zapowiadać światy poza naszą rzeczywistością. Nie świat łatanego niepokoju, jak Louise Nevelson, ale taki, jakim go widzi na przykład grecki rzeźbiarz Apergis — którego pionowe konstrukcje zdają się być rażone gromem, lub też młody rzeźbiarz francuski Michel Lucotte, którego wysokie figury z żelaza przypominają w swej tajemniczości postaci z Wysp Wielkanocnych i zapowiadają jakby nowe dla człowieka czasy. Dzieło, jakimkolwiek by nie było, źle się poddaje analizie. Należy więc odsunąć zasłonę moich słów i spojrzeć na objawienie — dzieła Henryka Musiałowicza […].

Jean A. Mazoyer, Saint-Germain-en-Laye, grudzień 1962

Wystawa w Galerie Lambert, Paryż, 11.09—3.10.1964

[…] A oto, w Galerii Lambert, nowy przybysz w Paryżu, polski malarz Henryk Musiałowicz. Przypominające graffiti postacie uwolnione nocą z tajemnego fragmentu starego muru, jego kobiety i pary ludzkie o pierwotnych, archaicznych formach — narzucają się nam. Umiejętna modulacja czerni i bieli rodzi te istoty nierealne a obecne, należące do gwiezdnej przestrzeni, lecz chcąc istnieć, obdarzone mocą czynienia czarów, niby magiczne rysunki z prehistorycznych jaskiń. Są to tragiczne, choć ciche mary zawsze obecnych ofiar Warszawy […].

Jean Daleveze, Nouvelles Litteraires, 17.09.1964

[…] Musiałowicz jest jednym z tych artystów, którzy potrafili wprowadzić wizję człowieka w język plastyczny nie gardzący przeszłością, a nawet pod pewnymi względami umiejący się wtopić w perspektywę przez tę przeszłość wytyczoną. Twarze z obrazów Musiałowicza sprawiają nieraz wrażenie jakichś przedhistorycznych sylwetek, jakichś postaci z mitologii środkowego wschodu, i mają w sobie ślad specyficznego nowoczesnego krzyku. Traktowane z niezwykłą trzeźwością, postacie te noszą w sobie zarys stylu, który kreśli je z potworną wyrazistością […].

L’Information, 19.09.1964

[…] Powinna zostać napisana historia współczesnej sztuki polskiej, której należałaby się wielka wystawa w Paryżu, gdyż niespodzianki takie, jaką nam sprawił Lebenstein, powtarzają się. Musiałowicz, który wystawia w Galerie Lambert, podobny jest do wielu swoich rodaków, ale różni się od nich własnymi rysami. […] Tak dalece, że pierwsze wrażenie, iż się już gdzieś widziało te twarze, wyłonione z jakiejś katastrofy atomowej, znika w technice zaczerniania papieru, który stanowi ich bazę. […] Jest to sztuka nie zawierająca pogody ducha, daleka od radości życia i zmysłowości. Ale twórczość Musiałowicza to kafkowska sztuka refleksyjna trafiająca w najczulsze miejsce kultu miłości, w potrzebę stania się jednością z drugą istotą. Dzieje się to bez krzyku, przy towarzyszeniu dźwięków dobiegających z głębi ziemi […].

Jean Bouret, Lettres Françaises, 2.09.1964

[…] To, co go ożywia i co w nim płonie, to nieustająca potrzeba dążenia, szukania, docierania do coraz głębszych pokładów treści i coraz rozmaitszych form. Udaje mu się to dzięki ciężkiej pracy — do kilkunastu godzin na dobę. Ten trud go absorbuje, nim żyje, poza tym żyć nie ma czasu, chyba że w podróżach, kiedy oderwany od warsztatu pracownianego zwiedza i uczy się od swoich poprzedników. W londyńskiej National Gallery najwięcej dał mu Piero della Francesca — ów mistrz XV-wieczny z Sansepolcro, miasteczka zagubionego w głębi południa Włoch, który oczarował także „barbarzyńcę w ogrodzie” Zbigniewa Herberta. Musiałowicza uderza u włoskiego malarza odkrycie nowej formy, w czym zgadzałby się z Herbertem, który podkreśla, że uwaga Piero della Francesca skupia się nie na granicach przedmiotu, ale na jego wnętrzu […].

Zofia Kozarynowa, Wiadomości, Londyn, 18.10.1964

Wystawa w Internationales Kultur und Austausch Zentrum,
Frankfurt n/Menem, 4—17.05.1965

[…] Polski malarz twierdzi, że ani przy tym, ani przy innych „portretach z wyobraźni” nie myślał o ikonach, niemniej mały pawilon wystawowy we Frankfurcie funkcjonuje obecnie jako kaplica bizantyńska dzięki obrazom Henryka Musiałowicza. Tylko nieliczne z nich mają tło połyskujące złotem, większość — to surowe obrazy w czerni i bieli rysowane na papierze spreparowanym w wyrafinowany sposób, albo stworzone metodą malarską. Musiałowicz urodził się w 1914 roku i żyje tam, gdzie wschodnie i zachodnie wpływy artystyczne od pradawna tworzyły syntezę. W jego obrazach można odszukać Bizancjum, ale i picassowską ideę protestu przeciw wojnie. „Wojna przeciw człowiekowi” to tytuł, jaki Polak nadał cyklowi swych obrazów z gotycko płomiennymi postaciami. Postaciami, które wewnątrz siebie zawarły swoją misję […]

Christa von Helmolt, Frankfurter Neue Presse, 11.05.1965

Otóż po pewnym czasie w twórczości Musiałowicza słupy zaczynają wyraźnie dominować — już sam sposób ich pojawiania się wydaje się charakterystyczny. Początkowo nie opierają się na ziemi, wyrastają bezpośrednio z powierzchni obrazu i tkwią na nim czy w nim. Często przebijają dynamicznie, na wylot jego nieruchomą, martwą płaszczyznę. Wynurzają się z niej jak z głębiny. Jakby chciały wyjść na zewnątrz, wydostać się z uwięzi, może wzlecieć w górę, a może tylko odrębnie być, bez upokarzającego uzależnienia od płaskiej powierzchni. Ścieżki, szlaki ich peregrynacji są pionowe, ale wypływają z płaskich, często jednobarwnych połaci. Niekiedy, w zderzeniu płaskiej powierzchni z pionem, ze stożkiem z niej wyrastającym, płaszczyzna ulega, ponosi klęskę i w rezultacie pozostaje z niej jedynie wątły ślad na pnącym się w górę, czasem nieśmiało, czasem dumnie wznoszącym się, pionie-słupie. […] Piony poprzez swój kształt wizualizują zmienną formę bytu, pomagają ujawnić światu jego ukryte istnienie.

Alicja Kuczyńska, The Horizontal And Vertical in
Musiałowicz’s Art Works, Dialogue and Universalism 2010

Jego twórczość, jakkolwiek otwarta na wartości duchowe, nie jest bowiem religijna w sensie tematycznym (w każdym razie w powszechnym rozumieniu) i, rzecz jasna, nie ma nic wspólnego z kultem chrześcijańskim. Pragnieniem artysty było natomiast tworzenie dzieł głęboko humanistycznych, dotykających prymarnych prawd o człowieku, o jego dramatycznej kondycji — kruchej, przesyconej bólem przemijania, nieustannie zagrożonej cierpieniem, samotnością, niebytem, ale też pełnej tęsknoty za tym, co boskie i wieczne. Musiałowicz, naznaczony traumą wojny i stalinizmu, do dzisiaj żywo reagujący na ludzkie dramaty i coraz to nowe przejawy nędzy, stawiał w swej sztuce pytanie o sens istnienia „wobec przerażającej Golgoty człowieczej”. Dlatego też uparcie poszukiwał znaków zdolnych wyrazić ten „nieludzki świat” w sposób możliwie najprostszy i zarazem sugestywny.

Renata Rogozińska, The Icons of Hope. Henryk Musiałowicz,
Dialogue and Universalism 2010

Na początku tego roku w pracowni Musiałowicza pojawiły się kolejne formy, obrazy — chorągwie, zawieszane na znalezionych płótnach, skrawkach materii, dla których nazwy artysta wciąż jeszcze szuka, tak jak wciąż szuka form kierujących człowieka ku refleksji nad samym sobą i światem go otaczającym. Dzięki swoim twórczym poszukiwaniom, Musiałowicz osiągnął etap, na którym emocje twórcy przeniesione na język plastyczny niepostrzeżenie kierują odbiorcę ku coraz szerszemu — etycznemu, filozoficznemu i religijnemu namysłowi nad fenomenem istnienia człowieka w otaczającym go świecie.

Ernest Malik, Musiałowicz — The Point of a Never-Ending
Quest, Dialogue and Universalism 2010

Musiałowicz jest i zawsze był outsiderem. Dlatego nie da się jego twórczości zakwalifikować do żadnego z nurtów czy tendencji w sztuce, które mają swoje nazwy. Artysta zawsze był przeświadczony o tym, że celem tworzenia sztuki jest zawarte w niej przesłanie, że jej zadaniam jest skłanianie widza do kontemplacji, zadumy, rozważań. W obrazach artysty powtarzają się często te same metaforyczne znaki. Wyobrażenia ludzi tak są w nich uogólnione i w taki sposób zsyntetyzowane, że stały się jedynie symbolami, wyrażając to, co w człowieku wzniosłe i co jest w nim wartością ponadfizyczną, ponadczasową. Wszędzie u Musiałowicza napotykamy mowę znaków. […] Wprawdzie artysta nadal mówi w tym malarstwie o człowieku, o jego dramatach i traumach, ale również o jego nadziejach, wierze i świętościach. Mówi też o poszukiwaniu piękna, o równowadze i wyciszeniu wewnętrznym przez medytacyjne zapatrzenie w głębię czerni, czerwieni i złota.

Bożena Kowalska, Of Henryk Musiałowicz’s Art,
Dialogue and Universalism 2010

Ze zdumieniem można zauważyć, że niektóre z litograficznych metalowych matryc zostały w końcu przetworzone w obrazy, bądź też, że rysunki i litografie powstałe niemal pięćdziesiąt lat temu są włączane do współcześnie tworzonych przez artystę collages. […] Na kartonie artysta umieszcza skrawki papieru, fragmenty wczesnych rysunków, klisze graficzne, zdjęcia, czasami dołącza małe prace malarskie. Montaż tych pojedynczych elementów tworzy nową formę plastyczną i jakość znaczeniową. Ma się wrażenie, że skrawki czy epizody z różnych życiowych czasoprzestrzeni, czasami w oczywisty sposób skontrastowane, umieszczone w jednym planie, nie konkurują ze sobą. Tak, jak gdyby artysta mówił, że mimo formalnych eksperymentów on nigdy nie zmienił przedmiotu swojej twórczości. Prace Henryka Musiałowicza kondensują egzystencjalne doświadczenie w konkretnej formie plastycznej z zadziwiającą oczywistością. Musiałowicz indywidualne doświadczenia przekształca w artystyczne wypowiedzi egzystencjalne. […] Jak rzadko który twórca, Musiałowicz mistrzowsko posługuje się ornamentem, nie wpadając przy tym w pułapkę pustych estetyzacji. Eksperymenty formalne wynikają z poszukiwania takiego języka sztuki, który jak najlepiej wyraziłby treści pozamalarskie. Ornament, i jest to, jak sądzę, jednym z największych osiągnięć twórczości Musiałowicza, staje się malarskim nośnikiem znaczeń egzystencjalnych.

Ewa Bogusz-Boltuc, Personalism Painted, Exit 2011

Regulamin       Polityka prywatności